Lost…

No i dzisiaj ostatnia część mojego koszmaru. Spisując sen przez chwilę nawet pomyślałam, że mogłabym napisać książkę – co myślicie ;)? Jeden z policjantów odszedł na chwilkę i zaczął gdzieś dzwonić. Nie rozumiałam co się tu dzieje i zaczęłam płakać. Policjant poprosił mnie abym usiadła na ławce i poczekała. Nie wiedziałam na co czekam aż przyjechała karetka. W przeciągu sekundy zorientowałam się, że chcą mnie zabrać do szpitala psychiatrycznego więc wstałam i zaczęłam uciekać. Biegłam i płakałam, nie wiedziałam co się dzieje. Nagle okazało się, że jestem w innej rzeczywistości. Nie wiedziałam czy to co się dzieje to wymysł mojego umysłu i faktycznie jestem chora czy dzieje się coś niezrozumiałego ze światem. Panicznie się bałam bo okazało się, że jestem sama i nie mam gdzie uciekać bo nikt mnie nie zna, nikt mnie nie pamięta i nie wie kim jestem. To uczucie było tak straszne, że jak teraz sobie o nim przypomnę to aż mnie ciarki przechodzą. No i w tej samej sekundzie się obudziłam. Mokra, zdyszana i panicznie przestraszona. Potrzebowałam kilkunastu minut, żeby dojść do siebie! Nigdy w życiu nie miałam tak okropnego snu. Tak realnego i jednocześnie tak strasznego. Uczucie, że nagle jest się samym na świecie i wszyscy mają cię za osobę chorą psychicznie jest nie do opisania. Strach pomieszany z niedowierzaniem i paniką. Nikomu nie życzę takich snów! Jak opowiedziałam mój sen mamie to powiedziała, że sama miała kiedyś podobny i podobnie jak ja nie mogła o nim zapomnieć przez kilka kolejnych dni. Mam nadzieję, że szybko wymarzę go z pamięci, a spisanie go tylko mi w tym pomoże!

Źródło ikony wpisu: wikinut.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.